Pierwszym dźwiękiem był chrzęst opon na zamarzniętym żwirze, ostry i niepokojący w ciszy, której w końcu nauczyłem się ufać. Chatka zamarła na chwilę, jakby słuchała razem ze mną. Nawet rynna na zewnątrz stukała powolnymi, upartymi kroplami.
Pierwszym dźwiękiem był chrzęst opon na zamarzniętym żwirze, ostry i nieprzyjemny w ciszy, do której zdążyłem się już przyzwyczaić. Stałem…