Moje płuca krzyczały, gdy pasierbica ciągnęła mnie po drewnianych schodach, trzymając mnie za siwe włosy, i rzuciła na piwnicę. Zmiażdżyła mi rurkę tlenową obcasem. „Umrzyj w ciemności, ty żałosny relikcie. Pieniądze z ubezpieczenia trafią na moje konto o północy”. Wzrok mi się zamazał – ale ręka odnalazła pistolet z tłumikiem, przyklejony taśmą pod skarpetą medyczną. Wycelowałam w przewód z gazem sprężonym obok jej uśmiechniętej twarzy… i wyszeptałam: „Północ może nadejść wcześniej”.
Moje płuca krzyczały, gdy pasierbica ciągnęła mnie po drewnianych schodach, trzymając mnie za siwe włosy, i rzuciła na piwnicę. Zmiażdżyła…