Na pogrzebie mojego męża, będąc w dziewiątym miesiącu ciąży i już wychodząc z żałoby, odeszły mi wody obok jego trumny, podczas gdy jego matka odsunęła się ode mnie w deszczu i chłodno powiedziała mi, żebym sama zamówiła taksówkę. Wtedy jego brat spojrzał na zegarek, rodzina odwróciła wzrok, a ja urodziłam sama, wierząc, że mnie porzucili, bo byłam bezsilna…
Deszcz padał, jakby czekał cały dzień, by ukarać żywych. Uderzył w czarne parasole ustawione wokół grobu mojego męża, odbił się…